Płynę w błękitnej wodzie, wokoło mnie refleksy światła załamującego się o rozcinaną taflę wody.
Postanawiam zapamiętać tą chwilę.
Trochę skupienia i człowiek dochodzi do wniosku, że przeżył już pół życia. A może to już 99,9% - kto wie co nas czeka za rogiem? Tak naprawdę to najważniejszym obowiązkiem jest zostawić ślad po sobie. Książkę, obraz, drzewo, dzieci...
Franek urodził się 18 kwietnia.
i to by było na tyle w temacie podsumowań.
skomentuj (0)
Towarzyszu podróży.Zbudowałeś byt swój zasklepiając jak termit wyloty ku światłu. I zwinąłeś się w kłębek w kokonie nawyków. W dławiącym rytuale codziennego życia.I choć przyprawia cię on co dzień o szaleństwo, mozolnie wzniosłeś szaniec z tego rytuału. Przeciw wichrom, przypływom, gwiazdom i uczuciom. Dość trudu cie kosztuje by co dnia zapomnieć swojej kondycji Człowieka. Teraz glina, z której zostałeś utworzony, wyschła i stwardniała. Nikt już się nie dobudzi w tobie astronoma, muzyka, altruisty, poety, człowieka. Którzy zamieszkiwali może ciebie kiedyś.
Męczyły mnie koszmary dotyczące pewnej sprawy, która prowadzę w pracy. Widać stres z tym związany osiągiągnął już poziom, w którym działanie staje sie konieczne. Bez tego zwariować idzie.
Śmiesznie jest człowiek skonstruowany. To stres i tym podobne bodźce pchają go do działania. Ich brak powoduje, że miękniemy. Jak pisał Sapkowski dopiero jak się w człowieka uderzy (po reakcji) można poznać czy ulepiony ze spiżu, czy z ptasiego gówna....